Pozbywanie się rzeczy – jak i po co?

<

p>Gdy zamieszkałem sam zacząłem zauważać, że wiele rzeczy jakie przeniosłem do nowego mieszkania przy przeprowadzce nie jest wogóle używanych. Zajmują tylko miejsce w szafie, kącie, pod łóżkiem i jedyne co z tego mam to to, że muszę je ciągle przekładać i wycierać. Dodatkowo gdy chcę znaleźć coś ważnego robię to dłużej bo muszę się przez to wszytko przegrzebać. Tracę przez nie czas!

<

p>

Nie chcę tracić czasu przez rzeczy

<

p>Postanowiłem coś z tym zrobić.

<

p>Co kilka dni przez ostatnie 4 tygodnie wybierałem jedno miejsce w mieszkaniu (np. szafa, komoda, łazienka, kuchnia). Wyciągałem z niej wszytko i grupowałem na:

<

p>

  • rzeczy jakich nie użyłem w ciągu ostatniego roku;
  • rzeczy jakich nie użyłem w ciągu ostatniego miesiąca;
  • rzeczy których używam regularnie.

Pierwsza grupa była dzielona na to co mogę sprzedać, co oddać komuś, a co wyrzucić. Efektem tej selekcji mam teraz w jednym miejscu zebrane rzeczy które idą już nie długo na allegro.

Druga grupa była najtrudniejsza do oceny. Starałem się większość przedmiotów z niej przenieść do grupy pierwszej.
Grupa trzecia najczęściej też wymagała przebrania i znów starałem się jak najwięcej rzeczy odrzucić.

Następnie z rzeczami jakie wybrałem do zostania powtórzyłem proces selekcji i znów odsiałem rzeczy najbardziej zbędne.

Nie miałem żadnej złotej zasady podziału choć w trakcie tego czytałem kilka artykułów na temat polecanej metodyki takich selekcji. Kierowałem się zdrowym rozsądkiem i w ten sposób uznałem wyniki podobne do tych co opisane w czytanych przeze mnie tekstach czyli, że ok 70% rzeczy w moim domu jest mi zbędne i mogę się ich pozbyć, z kolei uświadomiłem sobie, że kilku rzeczy mi brakuje (więc wpisałem je na listę do przemyślenia)

Dodatkowo każdą rzecz jaką pozostawiłem zapisałem na liście rzeczy jakie mam.
Pomaga mi to po pierwsze mieć świadomość jak dużo rzeczy posiadam (zdziwilibyście się gdybyście zaczęli robić taki spis jakiego rzędu wychodzi na początku liczba), a po drugie pozwala mi lepiej zorientować się ile mi jeszcze brakuje do mojego postanowienia noworocznego (o tym niżej)

Co przez to zyskałem?

  • mam porządek w szafach i półkach. Nie mam powciskanych przedmiotów na szafki wiszące w kuchni, nie mam nic pod łóżkiem więc mogę łatwo zetrzeć brud spod niego. Inaczej mówiąc mam porządek;
  • mogę łatwo odnaleźć to czego potrzebuję w danej chwili. Mam mniej rzeczy więc wiem dokładnie gdzie każda się znajduje;
  • mam świadomość tego jakie przedmioty posiadam. Mam też świadomość czego mi brakuje;
  • sprzątanie zajmuje mi o wiele mniej czasu;
  • ze sprzedanych rzeczy uzbiera się prawdopodobnie niemała kwota, która do tej pory była nie do ruszenia w „rzeczach”.

To nie koniec

Myślę jednak, że mimo tak dużej ilości rzeczy jakich się pozbyłem nadal mogę tą ilość zmniejszyć więc postanowiłem wprowadzić postanowienie „noworoczne” (a propos postanowień noworocznych będzie jeszcze okazja napisać w tym roku).
Za 4 miesiące chcę móc napisać na tym blogu wpis „Moje 100 rzeczy” w którym wypiszę wszytkie moje 100 rzeczy jakie posiadam. Pomysłodawcą i prekursorem tej „zabawy” jest Dave Bruno. Nie ze wszystkimi zasadami spisu Dave-a się zgadzam więc własne podam gdy będę publikował swoją listę.

Samo pozbywanie się rzeczy o dziwo jest bardzo fajnym uczuciem. Jest w pewien sposób wyzwalające. Polecam wam spróbowanie. Nie musicie od razu pozbywać się połowy waszych rzeczy (choć mnie sprawiło to wielką frajdę). Na początek przejrzyjcie jedną szufladę w biurku, zastanówcie się nad każdą rzeczą jaka tam się znajduje. Każda rzecz której się pozbędziecie to jeden krok do łatwiejszego, prostszego życia.
Powodzenia

Ten wpis umieszczono w kategorii Uncategorized. Możesz dodać go do zakładek permalink. Dodaj komentarz lub dodaj odpowiedź (trackback): Trackback URL.

10 Komentarze

  1. Przemek
    Opublikowano 23 grudnia 2009 at 16:13 | Permalink

    Przyznaję, że przeżyłem już trochę takich chwil, kiedy siedzisz przed ogromem rzeczy, które do Ciebie należą i nie masz pojęcia skąd się tego tyle wzięło. Przeprowadzając się już 4 razy nie było trudno do tego dojść. Kibicuję Ci mocno, bo dzięki takim decyzjom faktycznie uwolnisz się od tych „przedmiotów”. Ciekaw jestem czy uda mi się w ogóle znaleźć w sobie tyle siły, żeby zrobić coś podobnego. Póki co mam jedną negatywną myśl w tym temacie: przyjdzie kobieta i wszystko wróci do „normy”. Fingers crossed…

    • Grzegorz
      Opublikowano 23 grudnia 2009 at 22:05 | Permalink

      Dzięki Przemku :) Myślę, że się uda ponieważ mnie to nie męczy a sprawie ogromną radość. Teraz czuję się w swoim mieszkaniu o wiele lepiej. A wiadomo, że łatwiej nabywać przyjemne zwyczaje ;) Na pewno pomaga tu mieszkanie samemu. A z kobietą to jest tak, że trzeba sobie wybrać właściwą :)

  2. Opublikowano 23 grudnia 2009 at 16:37 | Permalink

    „100 rzeczy” to bardzo ciekawa sprawa i zarazem duże wyzwanie… pewnie bym nie podołał :)

    • Grzegorz
      Opublikowano 23 grudnia 2009 at 22:09 | Permalink

      Bartku, rzeczywiście wyzwanie ale metodą małych kroków spokojnie do zrealizowania :) Teraz jestem mniej więcej w połowie drogi choć przede mną dopiero ta druga, trudniejsza połowa.

  3. Opublikowano 25 grudnia 2009 at 13:57 | Permalink

    nie mam potrzeby póki co robienia takiej akcji w życiu realnym, ale wymyśliłem coś w wersji lajt. Przeglądam wszystkie rzeczy na kompie, i tych o których istnieniu nawet nie wiedziałem, ewentualnie nie użyłem ich ani razu w tym roku, kasuje :D

    • Grzegorz
      Opublikowano 8 stycznia 2010 at 21:34 | Permalink

      Dobre i to :) Ja też przeprowadziłem niedawno taką akcję na dyskach ale koi się jeszcze jedna żeby zmieścić się z zawartością hdd do 120gb

  4. Opublikowano 31 grudnia 2009 at 11:11 | Permalink

    Bardzo ciekawa metodyka weryfikacji potrzebności „przedmiotów”. Podobny mechanizm stosowałem przy przeprowadzkach, a przeszedłem już ich 6 – ograniczone możliwości transportu zmusiły do weryfikacji. Wkrótce szykuje się kolejna (mam nadzieje, że na najbliższe kilka lat ostatnia), co będzie okazją do ponownej weryfikacji stanu posiadanego. Ciekawą radą jest cykliczna weryfikacja, oraz systematyczne pozbywanie się rzeczy przez Allegro – niby oczywiste, ale nie każdemu wystarcza silnej woli by robić to naprawdę regularnie.

    • Grzegorz
      Opublikowano 2 stycznia 2010 at 14:04 | Permalink

      Po raz kolejny okazuje się że najlepszym nauczycielem jest praktyka :)

  5. Michal
    Opublikowano 23 stycznia 2010 at 13:16 | Permalink

    zdecydowanie jest to przyjemne uczucie. 4 razy w roku robie to samo z bagaznikiem w samochodzie do jazdy w miescie. przewoze w nim tylko plecak z laptopem do pracy i z powrotem oraz torby na basen czy tenis. do wyjazdow za miasto, zakupow, itd. jest drugie auto, ktorego uzywa moja dziewczyna. tak sie jakos sklada, ze co 3 miesiace wala sie w tym bagazniku 1000 rzeczy, ktore nie wiem skad sie wziely.

    • Grzegorz
      Opublikowano 23 stycznia 2010 at 18:38 | Permalink

      Samochodu nie posiadam więc ten problem sam się rozwiązuje ale gdybym miał z pewnością bagażnik byłby jedno z miejsc które chciałbym mieć jak najlepiej zorganizowane. Dzięki komentarz :) Pozdrawiam

Jeden Trackback

  1. [...] blogu, co prawda ja ciągle wole zbierać rzeczy niż się ich pozbywać, ale jego ostatni wpis pt. Pozbywanie się rzeczy – jak i po co?, zainspirował mnie do przeprowadzenia podobnej akcji ale na swoim dysku, przejrzałem wszystkie [...]

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powered by WP Hashcash